Tak wiem, że jestem zły, ale nie chciało mi się nawet tu zaglądać ale nie ważne.
Wkrótce będziemy świadkami wielkiego historycznego wydarzenia, porównywalnego z wojną jądrową, ale obejdzie się bez pierwiastków rozszczepialnych. 21 października czekają nas tak oczekiwane wybory parlamentarne, są dwa pytania, kto zwycięży i czy będzie lepiej.Te kwestie są do omawiania przez filozofów, czego uświadczycie czytając całość. Jedno jest pewne, nawrócić nasze stosunki międzynarodowe i 'miłość' społeczeństwa do rządu, do stanu z czasów panowania lewicy, będzie ciężko, podejrzewam, ze 1 kadencja na to nie wystarczy. Ale zawsze liderzy mogą pozostać i nasza sytuacja geopolityczna może dalej popadać w ruinę, to są moje osobiste refleksje, więc jeśli ktoś ma coś w gardle niech mówi, za dużo jest ornitologów amatorów, aby bezkarnie podważać wielkość partii rządzącej, osobiście nie będę tu faworyzował nikogo bo to bez sensu, zawsze mówią to samo, a robią co im się podoba. Jutro debata Kaczyński-Kwaśniewski, zobaczymy czy powiedzą coś ciekawego, czy może któryś nie dojdzie do słowa. Jeszcze musimy poczekać, aż wreszcie odważą się na debatę z Tuskiem, na razie nie są kozaki, nasz los jest w ich rękach, nie zapominajcie !
Na potrzeby tego artykułu,
Angelika 'Gela' Jaworska, studentka II roku filozofii na US :
Dwa lata rządów PiSu. Czwarta Rzeczpospolita. Te wybory były już dawno zapowiadane i pewne było, że partia braci Kaczyńskich nie przetrwa całej kadencji, pod znakiem zapytania był jedynie jej termin.
Zbliżające się wybory mogą przynieść więcej niespodzianek niż poprzednie. Sondaże mówią to o trzech, to o sześciu partiach w Sejmie. To, jak się ułożą słupki może być bardziej zaskakujące niż poprzednio.
Czy nowe rządy przyniosą jakieś istotne zmiany dla kraju? Czy nie będzie to kolejny krok w stronę wariactwa naszego społeczeństwa? Czy nie będzie to kolejny powód do zniechęcenia i zdegustowania nieczystą i skorumpowaną polityką w naszym kraju? Czy dostaniemy to, czego będziemy chcieli czy też to, na co zasłużymy?
Chyba tym, co może nas pocieszyć najbardziej w zbliżających się wyborach to nowe pole do popisu [a może tym razem PO-PiSu?] dla satyryków.
alleluja.