poniedziałek, 14 maja 2007

północny zefir.

Pod naciskiem osób z zewnątrz w tym głownie lita i wrażeniami wyniesionymi z dnia dzisiejszego postanowiłem, że uraczę was swoim jakże skromnym tekstem. Dziś mamy 14 maja czyli jesteśmy w okolicach półmetku wiosny, a tu co, raz zimno i deszczowo, a raz nie można wytrzymać od nadmiaru alkoholu w termometrze, [niestety nie mam już tych rtęciowych] ciekawą teorię na temat tych jakże dokuczliwych anomalii przedstawił dzisiaj Pan Kret, "w związku z tym, ze wiosna zawitała do krajów Skandynawskich równie wcześni jak do nas, mieszkańcy północy w czasie wiosennych porządków pootwierali lodówki i piwnice skąd zimne powietrze przywędrowało nad centralną Europę". Jeśli denerwuje was, ze ci na południu zawsze mają ciepło, uczyńcie to co nasi sąsiedzi zza Bałtyku i zima dotrze również w okolice Morza Śródziemnego. Teoria śmiała jednakże
potrafi sprowadzić uśmiech na poranne twarze, które nijak nie chcę się wykrzywić pod wpływem radości. Natomiast nie wiem jak wytłumaczyć dzisiejszą paskudną burzę, która przeszła nad Gorzowem w godzinach porannych. Chmur mało, deszczu mało, a 'waliło' równo, może teraz ktoś miał wzdęcia i doszło aż do nas, tego się raczej szybko nie dowiemy, pogoda zawsze po faktach leci.

3 komentarze:

Lite pisze...

Jaka znowu burza? Ja nic nie słyszałem. :D

Pjotr pisze...

bo ty jak zaśniesz to śpisz, a to czuwać trzeba!

justynka pisze...

Lituś nigdy nie słyszy niczego rano, a jak szliśmy biegać o 5:45 rano, to przyszedł nawet przed czasem. I w dodatku chciał BIEGAĆ! ale i tak jest kochany.
pogoda w kratkę, deszcz lubię, słońce czasem dobija.
ważniejsze, byśmy byli szczęśliwi- bez względu na pogodę.