niedziela, 29 lipca 2007




Po długim okresie nieobecności, witam was mokro, mokro bo pada i deszczu końca nie widać. Powróciłem z odległego miejsca, gdzie dostęp do internetu był czymś niezwykłym , a najbliższy sklep znajdował się 8 km za lasem, z góry o dużym nachyleniu. Przez okres mijających dwóch tygodniu, miałem zwiedzać osobliwości Dolnego Śląska, moje zwiedzanie ograniczyło się jednak do restauracji, sklepów odzieżowych i drogerii.
W Jeleniej Górze odkryłem doskonałą kawę w cukierni na starym rynku. Wzięło się to z tego, że wszystko co było do zwiedzania zwiedziłem, a w sklepach nowy towar i co najważniejsze okres wyprzedaży, a to jest to co kochamy najbardziej na świecie. Zaopatrzyłem się praktycznie w nowe wyposażenie szafy. W związku z tym, że 90% tych rzeczy pochodzi z Cropp'a załamałem się na wieść o otwarciu tego sklepu w gorzowskiej Askanie; chyba zmienię przyzwyczajenie sklepowe.
Korzystając z okazji odwiedziłem miasto Wrocław, które zauroczyło mnie swoim 'gładkim' połączeniem historii ze światem współczesnym, choć zabawiłem tam tylko kilka godzin obiecuję, że w roku następnym zostanę tam dobre parę dni, gdzie postaram się odkryć uroki centrów handlowych.
Oglądając reklamy z upiększającymi maseczkami doszedłem do wniosku, że czas się za siebie wziąć. Mało węglowodanów, dużo tłuszczów nie nasyconych, białko tylko po treningu. Odkryłem, że po saunie parowej z temperaturą taką jak w fińskiej, po wskoczeniu do zbiornika wodnego proso z górskiego źródła można stracić przytomność na dłuższy czas, ale wrażenia gwarantowane.
Z braku internetu jak zawsze w wakacje wziąłem się za lekturę.W ręce wpadły mi dwie książki, których recenzje , jak podejrzewam znajdą się tutaj w przyszłości; pierwsza z nich 'Czerwona Gorączka' Andrzeja Pilipiuka, opowiada 11 historii mniej klub więcej związanych z Polską historią, druga 'Gestapo' Svena Hassel'a, mówi o losach niemieckich żołnierzy w czasie drugiej wojny światowej, oraz działaniach Gestapo w III Rzeszy. Jak wiadomo dobra książka nie jest zła, przynajmniej będziemy mogli czymś zaistnieć w towarzystwie, jeśli zajdzie taka potrzeba.

3 komentarze:

Ell pisze...

ja obywam się tylko w Housie, więc nie przejmuj się tak tym .


poza tym. boska koszulka { ta szara z czymś różowym na przedzie }

Unknown pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Unknown pisze...

a ten widok z okna to mi dziwnie znajomy ^^

mnie w Jeleniej urzekła Pani z obłsugi jednego z banków na ulicy Bankowej.
gdzie upaćkana jakimś ciastkiem zapytałam, czy mogę skorzystać z łazienki, która akurat publiczna nie była, a owa Pani mi pozwoliła.
bajecznie.