Widocznie spokój miał być dla nas pojęciem względnym, zanim się zorientowaliśmy, było gorzej niż mogło. Wszyscy ledwo żywi, bo ‘gęstym napitku’ do końca my nie wiedzieliśmy co się tak naprawdę dzieje. Podejrzewam, że nie wyglądaliśmy tak jak powinniśmy, po prostu jak się bawić to się bawić na całego i tak to owszem wyglądało. Ku naszemu ogólnemu niezadowoleniu, zostaliśmy rozbrojeni i zakuci w dyby, nikt jednak z wiadomego powodu nie protestował. Taki obrót sprawy i ‘zwycięstwo’ wojsk carskich nad nami u Majora Płuta wywołał ogólną euforię radości i wyższości, udał się więc do sędziego aby to 'oblać'.
Wizyta niespodziewanych gości nie była dla Sopliców szczególnie miła. Oblewanie odbywało się u nich w salonie, jak to bywa w zwyczaju Rosjan odurzyli się alkoholem, który również szczodrze przekazali żołnierzom, ich stan nie był po prostu mizerny. Jak ogólnie wiadomo wiadomo alkohol ogłupia, co dało się poznać po Majorze jego grubiańskim zachowaniem wobec Telimeny, co było przyczyną ciosu Tadeusza. Płot w tym geście ujrzał zdradę i wyleciał do żołnierzy ustawić ich w szyk, jednakże ich stanu nie sprecyzowałby żaden współczesny alkomat.
Ksiądz Robak, który przybył w między czasie korzystając z okazji uwolnił Litwinów. Major zdziwiony tym faktem, wyzwał Tadeusza na pojedynek, aby mieć więcej czasu na doprowadzenie do porządku swoich kompanów. Jednakże, chłopak broniący swojej ziemi nie dawał tak łatwo za wygraną i Płut kazał jednemu z pobratymców zastrzelić Tadeusza, jednakże wszystkie strzały były niecelne. Kilku Litwinów niepostrzeżenie zwaliło starą sernicę na wojsko carskie, powodując nieuchronną klęskę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz